
Powyżej moje urodzinowe kwiaty
ponizej nasze "osiedle"



Do Dublina przyleciałam lekko chora. Pierwszy dzień spędzony dośc intensywnie na załatwianiu podstawowych rzeczy i roznoszeniu cv, skończył sie gorączką. Tak więc kilka następnych dni spędzilam w mieszkaniu ! W tym czasie zdążyłam zrobić małe przemeblowanie w teraz juz naszym pokoju i łazience :D. Ugotowałam zupę - znaczy sprawdziłam sie jako gosopdyni domowa ;-) Ponieważ aparat mamy popsuty a przez te dni nie wychodzilam poza ogrodzenie, zrobilam tylko kilka byle jakich fotek telefonem, które przedstawiaja widok z jak to tak mozna nazwać tarasu.



Taki nasz deptczek ;-)

Poniżej widok na morze :-) 7 min od naszego mieszkania !

I ja chora !
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz