W niedziele odbyłam z Bartkiem całkiem długi spacer od smoka-na kopiec-na rynek. Trochę mnie buty obtarły, nie dziwne, skoro Bartek mi kazał łazić po drzewach i rózne takie ;) Jakość zdjęć kiepska bo fotograf początkujacy :) a tak na prawdę aparat był do dupy !!!
piątek, 30 maja 2008
niedziela, 25 maja 2008
sobota, 24 maja 2008
na końcu świata :)
Dzisiaj koło 20 zaproponowałam Michałowi, że wezmę samochód od taty i pojedziemy na koniec świata :) Pojechaliśmy przed siebie i znaleźliśmy fajne pole z młodym zbożem... Michał ustawił sprzęt i oto co powstało - moje marzenie :) Gdybym to nie była ja, mogłabym uznać, że to jakiś fotomontaż... ale to jest jak najbardziej prawdziwe , tak samo jak moje pobrudzone buty, spodnie i pogryzione przez komary, plecy ...
*
*
w odpowiedzi
W odpowiedzi na mój ostatni post, dostałam taki oto tekst :
Gdyby kobietę abstrakcyjnie- powiesić przez trzepaka ramęi tak solidnie i dokładnie to zrobićco z dywanem,to uleciałoby razem z wiatrem;-obłuda, fałsz i pruderia,-zarozumialstwo i obżarstwo,-pycha egoizm, kokieteria-te wszystkie-"Czemu tyle palisz"-i te wszystkie-"Znowu tyle piłeś"-"odłóż gazetę""i znowu masła nie kupiłeś"te spazmy, furie, te migreny,te wszystkie "Ach","och",i "mój boże""Jakaż ja jestem nieszczęśliwa","Cóż ja na siebie włożę"I ta niedobroć, brak zrozumienia i dusza nieliryczna i ten despotyzm, brak litości, pustość, oziębłość, niejednokrotnie erotyczna. Gdyby to wszystko, gnane wiatrem, jak kurz i pył, gdzieś uleciało, to tylko, co miłe, dobre nienaruszone by zostało. Więc pracowitość, mądrość, dobroć, czułość, nieszarzyzna i przedsiębiorczość, subtelność, czyli porostu...Mężczyzna
*
piątek, 23 maja 2008
jakoś tak
Panowie, uszczęśliwienie kobiety jest bardzo proste, podaję zasady...
A. Należy tylko być:
1. przyjacielem
2. partnerem
3. kochankiem
4. bratem
5. ojcem
6. nauczycielem
7. wychowawcą
8. spowiednikiem
9. powiernikiem
10. kucharzem
11. mechanikiem
12. monterem
13. elektrykiem
14. szoferem
15. tragarzem
16. sprzątaczką
17. stewardem
18. hydraulikiem
19. stolarzem
20. modelem
21. architektem wnętrz
22. seksuologiem
23. psychologiem
24. psychiatrą
25. psychoterapeutą.
B. Ważne też są inne cechy.
Należy być:
1. sympatycznym
2. wysportowanym ale
3. inteligentnym ale
4. silnym
5. kulturalnym ale
6. twardym ale
7. łagodnym
8. czułym ale
9. zdecydowanym ale
10. romantycznym ale
11. męskim
12. dowcipnym i
13. wesołym ale
14. poważnym i
15. dystyngowanym
16. odważnym ale
17. misiem ale
18. energicznym
19. zapobiegawczym
20. kreatywnym
21. pomysłowym
22. zdolnym ale
23. skromnym i
24. wyrozumiałym
25. eleganckim ale
26. stanowczym
27. ciepłym ale
28. zimnym ale
29. namiętnym
30. tolerancyjnym ale
31. zasadniczym i
32. honorowym i
33. szlachetnym ale
34. praktycznym i
35. pragmatycznym
36. praworządnym ale
37. gotowym zrobić dla niej wszystko [np. skok na bank] czyli
38. zdesperowanym [z miłości] ale
39. opanowanym
40. szarmanckim ale
41. stałym i
42. wiernym
43. uważnym ale
44. rozmarzonym ale
45. ambitnym
46. godnym zaufania i
47. szacunku
48. gotowym do poświęceń i, przede wszystkim,
49. wypłacalnym
C. Jednocześnie musi mężczyzna uważać na to, aby:
a) nie był zazdrosny, a jednak zainteresowany
b) dobrze rozumiał się ze swoją rodziną, nie poświęcał jej jednak więcej czasu niż danej kobieciec) pozostawił kobiecie swobodę, ale okazywał troskę i zainteresowanie gdzie była i co robiład) ubierał się w garnitur, ale był gotów przenosić ją na rękach przez błoto po kolana i wchodzić do domu przez balkon, gdy ona zapomni kluczy, lub gonić, dogonić i pobić złodzieja, który wyrwał jej torebkę, w której przecież miała tak niezbędne do życia lusterko i szminkę.
D. Ważne jest aby nie zapominać jej:
1. urodzin
2. imienin
3. daty ślubu
4. daty pierwszego pocałunku
5. okresu
6. wizyty u stomatologa
7. rocznic
8. urodzin jej najlepszej przyjaciółki i ulubionej cioci.
Niestety, nawet najbardziej doskonałe wykonanie powyższych zaleceń nie gwarantuje pełnego sukcesu. Kobieta mogłaby się bowiem czuć zmęczona obecnością w jej życiu idealnego mężczyzny oraz poczuć się zdominowaną przez niego i uciec z pierwszym lepszym menelem z gitarą, którego napotka.
A teraz druga strona medalu.
Uszczęśliwić mężczyznę jest zadaniem daleko trudniejszym, ponieważ mężczyzna potrzebuje:
1. seksu i
2. jedzenia
Większość kobiet jest oczywiście tak wygórowanymi męskimi potrzebami mocno przeciążona. Zaspokojenie tych potrzeb przerasta siły naszych pań.
Wniosek :
Harmonijne współżycie można łatwo osiągnąć, pod warunkiem, że mężczyźni wreszcie zrozumieją, iż muszą nieco ograniczyć swoje zapędy i pohamować swoją roszczeniową postawę!
*
P.S. mam ochote na bułke z pasztetem drobiowym
wtorek, 20 maja 2008
Artykuł z o2.pl
*
Szef jest jak dziedzic
" Dlaczego szefowie nie potrafią rozstać się w cywilizowany sposób ze swoimi lojalnymi i oddanymi pracownikami, którym przecież zawdzięczają bardzo wiele? Przyczyn jest zapewne kilka, najważniejsze wydaje się jednak to, że relacja szef-podwładny zachowała w Polsce coś ze średniowiecznej, folwarcznej podległości. Ludzie nie przyzwyczaili się jeszcze, że przychodzi do nas to, co od dawna jest na Zachodzie - łatwość zatrudniania się i zmieniania zajęcia. Wielu pracodawców dalej myśli kategoriami sprzed 5 lub 10 lat, kiedy pracownik musiał błagać szefa o 5 dni urlopu, a ten łaskawie mu go udzielał. Człowiek zatrudniający innych ludzi im mniej ich zatrudnia, tym bardziej czuje się od nich lepszy. Indywidualności wśród podwładnych są mu raczej niepotrzebne, a jeśli już się tacy trafiają i są przydatni, trzyma ich z niechęcią i pozbywa się ich, kiedy tylko nadarzy się okazja. Ich zasługi i zaangażowanie nie mają znaczenia. Do tego wszystkiego dochodzi panika związana z coraz większymi trudnościami w pozyskiwaniu nowych, wydajnych i dobrych pracowników; panika, do której nikt nie chce i nie może się przyznać, bo oznaczałoby to, że pracodawcy są w jakimś stopniu zależni od pracowników i muszą brać pod uwagę stawiane przez nich warunki. Czegoś takiego wielu pracodawców nie może sobie nawet wyobrazić. Być może właśnie na naszych oczach materializują się sny tysięcy pracowników traktowanych przez swoich szefów jak pańszczyźniani chłopi, sny o tym, że gdy się przychodzi do pracy, nie trzeba się bać ukradkowych spojrzeń ani ciągle drżeć przed zwolnieniem. Być może... bo do czasu, kiedy w Polsce szef i podwładny będą traktować się po partnersku i rozumieć swoje oczekiwania, jest chyba jeszcze daleko. Może w firmach ulokowanych w dużych miastach, gdzie pracują zespoły młodych ludzi, chwila ta nadejdzie wcześniej, ale w tysiącach miast i miasteczek trzeba będzie czekać na nią jeszcze ładnych parę lat. Oczywiste jest to, że wielu Polakom nie chce się czekać. Użeranie się z szefem, który nie rozumie, że podwładny także jest człowiekiem, to sport coraz mniej pasjonujący i nie dający w ogóle satysfakcji."
poniedziałek, 19 maja 2008
Elizabeth Gilbert
*
Ostatnio dość często cytuję E.G ponieważ czytam jej książkę i odnajduję w niej sporo mądrości. Dziś znów natknęłam się na ciekawy fragment:
*
" ... na ogół ludzie traktuja szczęście jak traf, jako coś co może się zdarzyć, tak jak piękna pogoda. Ale szczęście nie pojawia się w taki sposób. Szczęście jest rezultatem naszego osobistego wysiłku. Trzeba o nie walczyć, dążyć do niego, upierać się przy nim, a czasami nawet szukać go na drugim końcu świata. Musimy niestrudzenie przejawiać pragnienie szczęścia. A kiedy już dotrzemy do tego szczęścia, nie wolno nam się rozleniwić, należy podjąć wszelkie wysiłki, by już na zawsze pozostać w tym stanie. Jeśli to zaniedbamy, naturalny stan zadowolenia się ulotni."
*
P.S dostanę analoga :D !!!
piątek, 16 maja 2008
fajnie :)
Może zacznę od środy... Wróciłam do domu o 18, włożyłam moje koszulki do wody i zabrałam się za robienie pierogów ( robienie w sensie ugotowanie gotowych). Uprałam koszulki, biorę talerz do pokoju ( godz 18 45 ) a na monitorze coś mi wyskoczyło: Napiłbym się piwka, jedziesz ze mną? Jest wystawa fotografii na małym rynku... zbierzesz się za 5 min? Mamy pociąg 19 03... Połknęłam w całości kilka pierogów i się zebrałam. Na jednym piwku się nie skończyło, zjadłam pizzę, której smak ledwo czułam.... a wystawa dotyczyła dziewczyn z zakładu leczenia zaburzeń łaknienia, podobno zdjęcia rewelacja.....Fajnie było :) Wróciłam do domu po 24 w stanie prawie do spania... wstałam rano 6 30 do pracy.... a w pracy..............
Zadzwoniła do nas Pani z gazety krakowskiej, czy może ktoś przyjechać zrobić zdjęcia, ponieważ piszą artykuł o gabinetach stomatologicznych.... Po kilku godzinach w drzwiach ukazał się fotograf Wojtek ( kazał mi mówić sobie na Ty, więc tak mówię ;) ) Powiedział, że potrzebuje dwie osoby, dentystkę i ofiarę i zgadnijcie kto został tą ofiarą ! Było całkiem śmiesznie :) Ponieważ ofiara cały czas się śmiała, Wojtek stwierdził, że te zdjęcia się do niczego nie nadają, bo przecież pacjent nigdy nie siedzi taki zadowolony na fotelu. Na co my, że u nas wszyscy pacjenci są tacy zadowoleni i uśmiechnięci ;) ......Moja przypadłość polega na tym, że jak widzę fotografa z aparatem( szczególnie takiego sympatycznego jak Wojtek ;)), to muszę nawiązać kontakt, popytać o aparat i pochwalić się ( chociaż nie ma czym ), że też robię zdjęcia ;) Tak więc kontakt nawiązałam, wizytówkę dostałam i jak wróciłam do domu to nasmarowałam maila z prośbą o kilka zdjęć, tych nienadających się do gazety.... i oto są :)
Zadzwoniła do nas Pani z gazety krakowskiej, czy może ktoś przyjechać zrobić zdjęcia, ponieważ piszą artykuł o gabinetach stomatologicznych.... Po kilku godzinach w drzwiach ukazał się fotograf Wojtek ( kazał mi mówić sobie na Ty, więc tak mówię ;) ) Powiedział, że potrzebuje dwie osoby, dentystkę i ofiarę i zgadnijcie kto został tą ofiarą ! Było całkiem śmiesznie :) Ponieważ ofiara cały czas się śmiała, Wojtek stwierdził, że te zdjęcia się do niczego nie nadają, bo przecież pacjent nigdy nie siedzi taki zadowolony na fotelu. Na co my, że u nas wszyscy pacjenci są tacy zadowoleni i uśmiechnięci ;) ......Moja przypadłość polega na tym, że jak widzę fotografa z aparatem( szczególnie takiego sympatycznego jak Wojtek ;)), to muszę nawiązać kontakt, popytać o aparat i pochwalić się ( chociaż nie ma czym ), że też robię zdjęcia ;) Tak więc kontakt nawiązałam, wizytówkę dostałam i jak wróciłam do domu to nasmarowałam maila z prośbą o kilka zdjęć, tych nienadających się do gazety.... i oto są :)


( fot. Wojtek Godorowski )
*
Tak wygląda zadowolony pacjent, po wizycie w Swissdnet ;)
Dzisiaj , nasze zdjęcia są w gazecie ! Kurcze ale obciach ;)
*
Z innej beczki.... Po pracy wybrałam się do multi- fitnessu. Jakieś 3 miesiące temu, na imprezie w Przychodni, rozmawiałam z Przemkiem.... i powiedziałam mu., że w końcu się wybiorę na jego zajęcia. Prowadzi je w czwartki popołudniu, a że ja w czwartki chodziłam rano na jogę to ciągle nie mogłam się wybrać na ten popołudniowy calistenic. Od jakiegoś czasu joga jest w poniedziałki, tak więc wczoraj poszłam na zajęcia do Przemka i dzisiaj wszystko mnie boli !!!! Zajęcia z takim instruktorem to podwójna przyjemność ;)
*
Tak wygląda zadowolony pacjent, po wizycie w Swissdnet ;)
Dzisiaj , nasze zdjęcia są w gazecie ! Kurcze ale obciach ;)
*
Z innej beczki.... Po pracy wybrałam się do multi- fitnessu. Jakieś 3 miesiące temu, na imprezie w Przychodni, rozmawiałam z Przemkiem.... i powiedziałam mu., że w końcu się wybiorę na jego zajęcia. Prowadzi je w czwartki popołudniu, a że ja w czwartki chodziłam rano na jogę to ciągle nie mogłam się wybrać na ten popołudniowy calistenic. Od jakiegoś czasu joga jest w poniedziałki, tak więc wczoraj poszłam na zajęcia do Przemka i dzisiaj wszystko mnie boli !!!! Zajęcia z takim instruktorem to podwójna przyjemność ;)
czwartek, 15 maja 2008
poniedziałek, 12 maja 2008
niedziela, 11 maja 2008
kwestie granic


(foto by Di)
*
"... Ja natomiast zatracam się całkowicie w osobie którą kocham. Jestem jak błona przepuszczalna. Jeśli cię kocham, możesz mieć wszystko. Mój czas, moje oddanie, mój tyłek, pieniądze, rodzinę, psa, pieniądze mojego psa, czas psa... wszystko. Jeśli cię kocham, przecierpię za ciebie każdy twój ból, przejmę na siebie wszystkie twoje długi ( w każdym znaczeniu tego słowa), ochronię cię przed twoją własną niepewnością, przeniosę na ciebie wszelkie dobre cechy, których tak na prawdę nigdy w sobie nie wykształciłeś, i kupię gwiazdkowe prezenty dla całej twojej rodziny. Dam ci słońce i deszcz, a jeśli akurat okaże się to niemożliwe, zagwarantuję ci je na przyszłość. Dam ci to i wiele więcej, aż będę tak osłabiona i wyczerpana, że odzyskam energię, tylko jeśli zadurzę się w kimś innym... "
*
A potem ... dostanę nic za wszystko
*
"... Ja natomiast zatracam się całkowicie w osobie którą kocham. Jestem jak błona przepuszczalna. Jeśli cię kocham, możesz mieć wszystko. Mój czas, moje oddanie, mój tyłek, pieniądze, rodzinę, psa, pieniądze mojego psa, czas psa... wszystko. Jeśli cię kocham, przecierpię za ciebie każdy twój ból, przejmę na siebie wszystkie twoje długi ( w każdym znaczeniu tego słowa), ochronię cię przed twoją własną niepewnością, przeniosę na ciebie wszelkie dobre cechy, których tak na prawdę nigdy w sobie nie wykształciłeś, i kupię gwiazdkowe prezenty dla całej twojej rodziny. Dam ci słońce i deszcz, a jeśli akurat okaże się to niemożliwe, zagwarantuję ci je na przyszłość. Dam ci to i wiele więcej, aż będę tak osłabiona i wyczerpana, że odzyskam energię, tylko jeśli zadurzę się w kimś innym... "
*
A potem ... dostanę nic za wszystko
sobota, 10 maja 2008
wszystkie rybki śpią w jeziorze
*
Dziś pierwszy raz mogłam sobie pojeździć taty samochodem.
Najpierw na zakupy. Pokazałam tacie , że zdolna ze mnie dziewczynka, dlatego pojechaliśmy jeszcze raz, a potem pozwolił mi samej jechać do wujka po rybki do oczka....
O godz 16 wchodzę do wujka a on z sąsiadem, po piwku od rana.... i mówi mi, że trzeba jechać po sito, żeby rybki wyłowić. Tak więc z dwoma wesołkami jedziemy po sito, ja prowadzę rzecz jasna.
Po drodze wypadek do ominięcia, facet dachował.. policja, straż pożarna i pełno ludzi którzy przyszli się pogapić .. ciekawe wydarzenie na wsi ... Nie chce mówić pod jaką górkę mi przyszło wyjechać po to sito i pod jakim była kątem do ulicy głównej ! W drodze powrotnej , trzeba było wstąpić po piwo, bo się skończyło ... Łowienie ryb polegało na włożeniu tego wspaniałego sita do wody, piciu piwa i oczekiwaniu aż rybki podpłyną.... tak ze dwie godziny... W następnej godzinie sąsiad chcąc przyspieszyć akcję, złamał część wysuwaną sita.. Ja zjadłam pyszny placek u babci... Przed upłynięciem 3 godziny sąsiad założył się z wujkiem o 0.7 że nie złapie żadnej rybki... po 5 min wujek złapał rybke... za 5 min złapaliśmy drugą .. złamanym sitem... godz 19 mogę jechać do domu :)
czwartek, 8 maja 2008
no to ładnie !
W zasadzie to ja nie wiem kto tego mojego bloga ogląda ...
Ja się tu tak uzewnętrzniam ....wylewam smutki i takie tam żale ...
Siedzę sobie teraz w pracy... przed chwilą był u nas pacjent, który powiedział, zacytuję : "ładne ma pani zdjęcia na blogu " :]
*
P.S Pozdrowienia dla stałego klienta ;)
*
wtorek, 6 maja 2008
Jedz Módl się Kochaj
*
" Uzależnienie jest charakterystyczne dla każdego opartego na zauroczniu romansu. Wszystko zaczyna się, kiedy obiekt twojego uwielbienia obdarza cię dawką oszałamiającego i halucynogennego środka, o jakim nigdy wcześniej nawet nie ośmieliłabyś się pomyśleć - ten emocjonalny narkotyk składa się z porażajacej miłości i przyjemnie drażniącej ekscytacji. Wkrótce zaczynasz łaknąć tego silnego zainteresowania równie obsesyjnie jak każdy ćpun na głodzie. Kiedy narkotyku zabraknie, natychmiast chorujesz, szalejesz, słabniesz ( żeby już nie wspomnieć urazy do dilera, który przecież doprowadził do tego uzależnienia, a teraz już nie chce dostarczać dobrego towaru - mimo że ma go gdzieś w ukryciu, niech to szlag, bo przecież zawsze dawał ci go za friko ). W następnym stadium wychudzona trzęsiesz się w jakimś kącie, przekonana, że jesteś gotowa zaprzedać duszę albo obrabować sąsiada, żeby dostać to choćby tylko jeszcze jeden raz. Tymczasem stajesz się coraz bardziej odpychajaca dla obiektu swojego uwielbienia. Patrzy na ciebie, jakby cię nigdy wcześniej nie widział, a juz na pewno nie jak na kogoś, kogo kiedyś tak namiętnie kochał. Ironia tkwi w tym, że nawet nie możesz za bardzo go winić. No bo przyjżyj się sobie. Jestś żałosnym straszydłem, sama się nawet nie rozpoznajesz... I tak to wygląda. Osiągnełaś ostateczny punkt zauroczenia - całkowitą bezlitosną deprecjację własnego ja. ..."
*
poniedziałek, 5 maja 2008
sobota, 3 maja 2008
"bezdomna"
*
Niektórzy mówią , że fajnie mieć dwa domy....
Wcale nie, bo mieć dwa domy to tak, jakby nie mieć żadnego...
Ani w jednym ani w drugim nie czuję, że to MOJE miejsce....
Najgorzej jest, kiedy dodatkowo ktoś daje mi to odczuć...
Ktoś, kto jest moją najbliższą rodziną i z jego ust nigdy nie powinny paść takie słowa...
*
Chce mi się płakać ....
*
Subskrybuj:
Posty (Atom)












