środa, 16 lipca 2008

Internet

Dziś dostałam książkę z dedykacją na znak nietuzinkowej znajomości internetowej
" Samotność w sieci"
Przeczytałam dopiero 2 strony i naszła mnie taka myśl
Wiadomo, że przez internet człowiekowi łatwiej się "otworzyć"
Patrząc prosto w oczy,nie powiedzielibyśmy znacznej części tego, co mówimy za pomocą klawiatury
smutna prawda
W tym wirtualnym świecie zawieramy nowe znajomości
Nie wiedząc kto siedzi po drugiej stronie monitora
zaczynamy sobie wyobrażać tą postać
Kiedy rozmowa całkiem nieźle się klei
Myślimy- kurcze, to będzie "coś"
I tak sobie to trwa
wysyłamy zdjęcia
albo wpadamy w jeszcze większy zachwyt
albo nie ;-)
Potem przychodzi czas na to, żeby sie spotkać w prawdziwym świecie
I tu nastepuje zwrot
przynajmniej w moim przypadku
Raz się udało
i wdzięczna jestem losowi za ta szansę
Najpierw zakochałam się w słowach na ekranie
w zdjęciach
a później w osobie
Przez rok widziałam mój ideał
po długiej sielance
wyobrażenia przerosły rzeczywistość
Zniecheciłam sie do internetowej społeczności
Dalsze próby poznania kogoś w ten sposób
to pasmo niepowodzeń
Nie twierdzę, że nie poznałam nikogo ciekawego
wręcz przeciwnie
niestety mogłam dołączyć ich jedynie do grona kolegów
co kończyło sie zerwaniem znajomości
przykre
serce nie zabiło
popsuło się
Tak to jest z tymi internetowymi znajomościami
wyobrażamy sobie dużo
widzimy to, co chcielibyśmy zobaczyć
robimy sobie nadzieje
a potem
przecieramy oczy
i cholera widzimy coś innego
*

*
P.s. W tym miejscu chciałabym pozdrowić najmocniej jak umiem mojego tajemniczego nieznajomego F. To było kilka fajnych miesięcy w naszym własnym świecie. Jeżeli czasem czytasz mój blog, to mam nadzieję, że u Ciebie wszystko dobrze i projekt został zrealizowany.

Brak komentarzy: