poniedziałek, 30 czerwca 2008

czekoland

Mam ! Mam !
:)




















(foto Waldek Miś )
*
p.s. zdjęcia urocze :-)

weekend

Weekend zapowiadał się całkiem normalnie.
W piątek miałam iść na piwko z pewnym panem, który z tego spotkania zrezygnował, bo jestem niedobre ziele itd, dostałam pouczenie, zupełnie jak bym się wczoraj urodziła i świata nie znała. A to, ze czasem cos palne bez zastanowienia to już inna sprawa, cóz tak to juz ze mną bywa. Zdarza mi się zrazać do siebie facetów, od roku dość często. I tak go lubie.
Powodem tego małego zamieszania były dwie inne propozycje spędzenia wieczoru : urodziny w czekoladzie i salsa. Chciałam to wszystko jakoś pogodzić i poukładać, ale niektórzy sie "obrazili".
Michał powiedział, ze w czekoladzie są urodziny Sabiny, ktora na moich urodzinach wyczarowała mi torcika. Pomaszerowałam z bukiecikiem. Bylo tam 4 fotografów więc tematem przewodnim była fotografia a jakże. I zdjęć dużo zrobili ( zamieszczę jak dostanę). Tańcowalismy też. Tak się fajnie bawiłam, ze zostałam w czekoladzie, z salsy zrezygnowałam. Niestety o 1 byłam juz w łozku, bo w sobote do pracy...
Trochę umieralam caly dzień, a po pracy na kręgle, fajna zabawa. Wieczorem padlam.
W niedziele o 11 na tenisa, cięzko było, malo siły... a potem na grila do wujka























poniedziałek, 23 czerwca 2008

wianki

Zdjęcia robił Paweł, ale też tam byłam więc je sobie użyczam :-)
Ładniej wyszły na zdjęciach ...




(foto Paweł Krzan)

niedziela, 22 czerwca 2008

bonarka też

Dużo zdjęć...

Na kopcu krakusa z Bartkiem, który od 3 tygodni mnie już nie lubi...
W związku z tym strasznie mi dogryzał...
Podobno jestem zimna i takie tam...
Co ja poradzę...
Też go lubię ;-)

Zmęczona :-)
*












bonarka

Od rana chciało mi się lodów !
Bartek dziś strasznie dogryzał ...
Dzięki jego niebywałej uprzejmości dostałam te oto dwa zdjęcia...
Aż mi się nie chce więcej pisać...
Jak dostanę resztę to napiszę...
Zjadłam 6 gałek...


sobota, 21 czerwca 2008

próba aparatu

Scenka pt. Dominika ścieli łóżko
żeby było jasne - to nie mój pokój- ja takiego bałaganu nie miewam !
*





środa, 18 czerwca 2008

bez tytułu

*
Ostatnio coś nie mam głowy do bloga...
Od tego 13 piątku coś mnie dopada peszek...
W piątek padła bateria w telefonie i padła przetwornica w ładowarce...
W sobotę zostałam prawie oskalpowana piłeczką do tenisa przez mojego cudownego i zdolnego brata, który "nie wiedział, że mu sie uda odbić tą piłkę" ale jakimś cudem mu się udało i dostałam porządnie w łeb :=/...
W niedzielę po tenisie , Kamilowi zachciało się jeszcze, więc poszliśmy na miasteczko. Niestety wszystkie korty były zajęte. Postanowiliśmy , że pójdziemy na obiad a po obiedzie wrócimy. Nadal były zajęte. Ubraliśmy rolki i na błonia...
W poniedziałek, zabrałam wieczorkiem tacie samochód i pojechałam do mojego ulubionego kolegi na plotki, nie powiem co zrobił ale jak to coś do mnie dotrze , to go zamorduję !!!!!...
We wtorek nic ciekawego !...
We środę czyli dziś, wracając z pracy samochodem, zatrzymałam się na światłach przy wjeździe na opolską i samochód postanowił, że sobie zgaśnie ! Tak się zawziął, że za cholere nie chciał odpalić, a że ja sie na samochodach nie znam, to co miałam zrobić? Zadzwoniłam do taty. Kazał mi wyłączyć światła i zapalić... zapalił. Jadę a tu następne czerwone ! Zgasł !!!! Znowu próbuje, cwaniak już się na wyłączenie świateł nie dał nabrać ! Dzwonie do taty. Nawiasem mówiąc chyba te telefony najbardziej na niego działały bo odpalił. Całą drogę modliłam się, żeby czasem nie stać na światłach... udało się :-) Zachowałam zimną krew ;-)

*
p.s w pracy mamy rybkę bojową, która wabi się swiss - urocze
jak tu jutro wstać o 6? :-(