Szczurze mity
"Właściwie wiemy o szczurach wszystko. Znamy ich biologię, zwyczaje i możliwości, a mimo to w opowieściach o tych zwierzętach zawsze jest coś niesamowitego i groźnego, jak w starych baśniach i opowieściach grozy. Nie wiadomo właściwie dlaczego, bo szczur jest sympatycznym zwierzęciem i świetnie nadaje się do domowej hodowli. Najbardziej prawdopodobną teorią będzie ta, która niechęć Europejczyków do szczurów wywodzi z głębokiego średniowiecza.
Cofnijmy się więc do połowy XIV wieku, kiedy to niespodziewająca się niczego syta i piękna jak panna młoda Europa ufnie wpatrywała się w przyszłość. Wtedy właśnie z cumujących we wszystkich portach kontynentu genueńskich okrętów, które wróciły z azjatyckich faktorii, zaczęły schodzić szczury. Niby nie było w tym nic nadzwyczajnego - szczury na statkach były od zawsze i zawsze schodziły na ląd. Te jednak były szczególne. Każdy z nich miał w sobie pasażera - zarazki dżumy. Ludzie nie od razu zorientowali się co się dzieje - musiało wymrzeć pół Europy w nawracających co kilkanaście lat falach zarazy, by pojęli w końcu, w jaki sposób choroba przenosi się z miejsca na miejsce i z człowieka na człowieka. Kiedy prawda ta stanęła przez ludźmi w całej jaskrawości, nie było już dla szczurów zmiłowania. Do tej pory szczur był jedynie szkodnikiem pustoszącym spichrze. Teraz stał się wspólnikiem masowego mordu, największym wrogiem człowieka.
O ludziach, którzy likwidują szczury, krążą mity bardzo podobne do średniowiecznych podań rycerskich. Może się to wydawać śmieszne, ale tylko z pozoru. Najsłynniejszym szczurołapem był bajkowy flecista z miasta Hameln, którego mieszkańcy poprosili o uwolnienie ich grodu od plagi szczurów obiecując wysoką zapłatę. Grajek oczarował ponure stworzenia muzyką i wyprowadził je za mury, ale rajcy i patrycjusze ociągali się z zapłatą. Flecista zadął więc jeszcze raz w swój flet i, tak jak wcześniej szczury, ruszyły za nim wszystkie dzieci z bogatego i zadufanego grodu Hameln, a rodzice nigdy ich już nie zobaczyli.
My też mamy swój szczurzy mit. Nie wszyscy go pamiętają, ale kilkanaście lat temu, w pierwszej połowie lat osiemdziesiątych, polska telewizja wyemitował dokumentalny film Szczurołap. Była to wstrząsająca historia człowieka, który zawodowo zajmuje się odławianiem szczurów. Główny bohater opowiadał o swojej pracy tak jak zwiadowcy frontowych oddziałów opowiadali o podchodzeniu na bliską odległość do wrogich pozycji. Dla niego łapanie szczurów to była wojna z bardzo poważnym przeciwnikiem - takim, który potrafi porządnie przestraszyć, a nawet poranić twarz do krwi. Metody stosowane przez tego człowieka były makabryczne, zabijanie szczurów przypominało eksterminację partyzantów w dżungli. O tym, że film jest w większej części spreparowany, napisano dużo później, wtedy nikt nie zwrócił na to większej uwagi. Pamięć o Szczurołapie żyje nadal.
Czy bać się szczurów?
Zdecydowanie tak. Szczur jest bowiem zwierzęciem, które potrafi się bronić i tanio swej skóry nie sprzeda. Zaatakowany potrafi podskoczyć wysoko w górę i pokąsać twarz. Szczury są inteligentne i doskonale wiedzą, jak można obezwładnić takiego przeciwnika jak człowiek. Znane są przypadki, że szczur zaatakował polującego na niego mężczyznę w ten sposób, że wskoczył mu do nogawki i zanim człowiek zdążył cokolwiek zrobić, pokąsał mu dotkliwie genitalia. Szczur nawet uderzony ciężkim narzędziem potrafi jeszcze być groźny i na pewno nie należy dotykać zwierzęcia, dopóki nie upewnimy się, że jest one rzeczywiście martwe.
Szczury są problemem przede wszystkim wielkich miast. W latach osiemdziesiątych Polacy emigrujący do Holandii bardzo często zatrudniali się w ekipach deratyzujących kanały w Rotterdamie. Była to makabryczna robota - szczury rozpleniły się wtedy wyjątkowo i likwidowano je za pomocą miotaczy płomieni. Zwierzęta czując śmierć atakowały bez pardonu i wielu z pracujących w kanałach mężczyzn szybko rezygnowało z tak ryzykownego zajęcia. Likwidacja szczurów kanałowych była bardzo dobrze płatna, ale do kanałów schodziło się w specjalnych kombinezonach i maskach z metalową kratką na twarzy, zabezpieczającą przed pogryzieniem rozwścieczonego szczura.
Szczury mieszkają także w polskich miastach - nie tak dawno jeden z nich zaatakował kilkuletnią dziewczynkę nad warszawskim Jeziorkiem Szczęśliwickim. W zeszłym roku szczury rozprzestrzeniły się w luksusowym osiedlu na Mokotowie, zaatakowały nawet jednego z lokatorów, kiedy korzystał z toalety. Skończyło się na niegroźnych obrażeniach, ale ze szczurami jest już tak, że samo ich pojawienie się budzi grozę i uruchamia wyobraźnię.
Miasto jest dla gryzoni wielką jadłodajnią. Ludzie dokarmiają bezpańskie zwierzęta i rzucają chleb gołębiom, nie wszystko jednak zostaje zjedzone przez koty i ptaki - mnóstwo pożywienia zjadają szczury. Szczury likwiduje się najczęściej za pomocą trucizn wykładanych w piwnicach. Jednak likwidacja tych gryzoni musi być przeprowadzana planowo i systematycznie na obszarze całych kompleksów miejskich, tak jak to miało miejsce w zeszłym roku we Wrocławiu. Wiele miast w Polsce próbuje zlikwidować problem szczurów cząstkowo - usuwa się je z jednej dzielnicy, przestraszone i przetrzebione przenoszą się do drugiej, ale po jakimś czasie wracają. Populację szczurów w miastach regulują także obecne tam drapieżniki, na przykład londyńskie szczury są regularnie redukowane przez mieszkające w stolicy Wielkiej Brytanii lisy. W Warszawie gnieździ się coraz więcej kun, które zjadają szczury, dużą role odgrywają ptaki drapieżne. Dlatego mieszkańcy osiedli powinni raczej przyjaźnie patrzeć na krążące nad ich domami myszołowy i gnieżdżące się pod dachami pustułki.
Szczur szczurowi nierówny
Dominującym wśród szczurzej populacji na świecie gatunkiem jest szczur wędrowny, który wyparł prawie całkowicie szczura śniadego. Zwierzę to osiąga wagę nawet do pół kilograma. Ma charakterystyczne brązowo-rude futro i duże uszy. Jego krewniak, szczur śniady zajmował kiedyś dominującą pozycję w świecie, ale nie wytrzymał konkurencji z silniejszym i łatwiej się przystosowującym przeciwnikiem.
Szczury najczęściej przebywają w pobliżu zbiorników wodnych, a także w systemach kanalizacyjnych. Potrafią pokonywać znaczne odległości przechodząc kanałami lub rurami odprowadzającymi nieczystości. Dla szczura nie ma właściwie przeszkód - jeśli chcemy się przed nimi zabezpieczyć, powinniśmy dokładnie uszczelnić nasze mieszkania i zadbać, by było w nich jak najmniej zalegającej niepotrzebnie żywności. Trzeba także pamiętać o tym, że w każdym osiedlu i bloku potrzebna jest deratyzacja wykonywana przez specjalistów. Można także wykładać truciznę, ale jest ona bardzo silna, dlatego lepiej nie robić tego w miejscach, gdzie przebywają dzieci. Kiedy zobaczymy gryzonia na terenie osiedla czy domu, najlepiej od razu wezwać ekipę deratyzacyjną - oni załatwią sprawę. "
*
P.S A ja z moimi szczurami śpię, przytulam je i całuje :)