niedziela, 28 października 2007

zaduma

***

Krzywy cień w lustrze.
Łagodny zarys nogi pod wąską opiętą spódnicą.
Unoszę . Moje nogi. Królestwo gam i kolorów.
Grałeś dla mnie i na cienkim papierze odwróciwszy oczy narysowałeś tło.
Dla księżyca i dla moich ust.
Kolorowo drapieżnie. Osunąłeś się pomiędzy mnie i księżyc.
Nie było nic. Była noc. Pochylona nad nami.
Modląca się na głos do nieruchomych nagle gwiazd.
Niebo stanęło - stanęło nad nami.
Łagodny zarys ust.

***

Brak komentarzy: